AAnastasiya MarkovychART · malarstwo
ἨΛΈΚΤΡΩΝ – Łzy Heliad, czyli opowieść o bursztynie
← Blog
  • 20 lipca 2026
  • 3 min czytania
  • video
  • 1 film

ἨΛΈΚΤΡΩΝ – Łzy Heliad, czyli opowieść o bursztynie

Anastasiya Markovych

Pierwszy obraz z Tryptyku olejny 40 × 50 cm, Anastasiya Markovych,

Zdobienie srebrem i bursztynem Kamil Staszczak z Muzeum Bursztynu,

Poemat Mitologiczny – Albert Jerka

O BURSZTYNIE, ŁZY HELIAD

– wierszem Albert Jerka

“Miłe młodym kobietom:

perły, konchy, ptaszki,

Łzy Heliad zwane bursztynem

i barwami mieniące się kwiaty”

Owidiusz

I wstąpił Faeton Świetlisty,

Na rydwan Heliosa przecudny, kuty złotem i srebrem Wulkana,

Złote lejce z rąk ojca wyrwał, Boginie wydały okrzyk radosny,

Phaethusa Jaśniejąca i Lampetia Świetlista – siostry zrodzone ze Słońca,

Włosy w złotych blaskach świtu rozpuściwszy, pląsać zaczęły,

Nie wiedząc, że gonią go w śmierć swoim śmiechem i śpiewem.

Anastasiya o palcach różanych, ulubienica bogiń, jeszcze nienarodzona,

Co za pięć tysięcy lat boginiom twarze przywoła –

Pędzel ująwszy, złotą farbą słońca na czołach rumaków znaczyła,

Eous Jaśniejący, Pyroeis Ognisty, Aethon Żarzący, Phlegon Gorejący,

Zarżały ku niebu żarem i kopytami we wrota uderzyły.

Konie poczuły wolność – i zbiegły z odwiecznych kolein ponosząc Słońce,

Faeton Świetlisty pobladł i zadrżały mu kolana od bojaźni nagłej,

Nie wiedział, gdzie jest ani dokąd zmierza –

Porwany siłą ognistych koni, spowity gęstym dymem.

Wielka część nieba była już za plecami, jeszcze większa przed oczami,

Patrzył ku zachodowi, którego nie dosięgnie, i ku wschodowi, który minął.

Gore Atos, gore Taurus, gore Etna zdwojonymi płomieniami,

Płoną Alpy, Apeniny, Kaukaz, Olimp większy od nich wszystkich.

Wtedy ujrzał Skorpiona – potwora rozpiętego przez dwie Gwiazdy Nieba,

Szczypce wygięte w podwójny łuk, ogon i ramiona rozkrzyżowane w przestwór,

Czarną jadem ociekającego, grożącego zakrzywionym żądłem –

Mroźna trwoga odebrała mu zmysły i lejce wypadły z rąk.

Półspalony runął Faeton Świetlisty, przeszyty piorunem płonącym,

Z rydwanu ojcowskiego w odmęty morza, w bałwany wzburzone,

A morze po dziś dzień z gorejącej rany ciężki wyziew ku niebu wypędza.

Córki Heliosa, Phaethusa Jaśniejąca i Lampetia Świetlista,

W topole smukłe przemienione, ronią bez wytchnienia próżne łzy,

Przezroczyste krople z ich rzewnic bursztynem kapią na odmęty mórz.

Anastasiya o palcach różanych, po wiekach narodzona, wielki bursztyn podjęła,

Żarzył się w dłoni, tchnął życiem, posłyszała rżenie rumaka, Eousa Jaśniejącego,

Lica Bogiń Phaethusę Jaśniejącą i Lampetię Świetlistą z pamięci przyzwała,

Także Zatopione Serce – które dzierżyła w dłoni – namalowała,

Bursztynnik Kamil, misterny mistrz żywicy, lica bogiń własnymi ich łzami ozdobił.

Zapraszam do mojego Świata Wyobraźni

Zamówienia obrazów, pytania o dostępne prace, wizyta w pracowni albo w Galerii Markovych w Częstochowie – napisz lub zadzwoń.